czwartek, 8 maja 2014

XX9 - O płytkach shareware'owych słów kilka(naście)

Uwielbiało je wielu, a nienawidziło jeszcze więcej. Istne relikty minionej epoki komputerowej, które, mimo upływu czasu, często pojawiały się w moich opisach. Mityczne artefakty minionej epoki, istne upadłe anioły tamtych lat. Mowa tu oczywiście o totalnych legendach przemysłu gierkowo-software'owego - płytach shareware'owych!

Przenieśmy się na moment w czasie do szalonych lat 90. Kiedy to szybkości procesora były mierzone w megahercach, a pojemność pamięci RAM - w megabajtach. Dostęp do powijaków internetu, czy BBSów mieli tylko wybrańcy boży, a przy jednym demku jakiejś czaderskiej gierki można było spędzić nie dnie, a tygodnie. ...no dobra, to były niezwykle mroczne czasy, ale jakoś trzeba było sobie radę dawać. Wtedy też w główkach wszelakich developerów i publisherów wykluł się niecny pomysł - wszak za tamtych czasów było niezwykle ciężko o dostęp do jakiegokolwiek stuffu (zwłaszcza świeżego), a ludzie głównie kierowali się zasadą 'seeing is beliving' przy kupnie gier czy programów. Wtedy to właśnie na wielką skalę rozpowszechniła się moda na shareware'y - ot niewinnie wyglądająca pewna porcja danej gry (np. pierwszy epizod, zazwyczaj dłuższy, niż wersja demonstracyjna), mająca naturalnie na samym końcu ogromną planszę 'KUPCIE NASZĄ GRĘ!!', którą to (grę, nie planszę!) można było swobodnie wrzucić na dyskietkę (zazwyczaj były pakowane tak, by zmieściły się na poczciwą 1,44") i podrzucić znajomym czy rodzinie (ba, nawet było to mocno zalecane). Iście szatański pomysł, jako że darmowa reklama danego produktu właściwie robiła się sama i w dodatku szybko, efektywnie, a przede wszystkim - za darmo. Wtedy to także zwęszono jeszcze lepszy pomysł - po co męczyć się z pojedynczymi shareware'ami na jakiś dyskietkach, skoro całe ich mnóstwo można wrzucić na płytę, całość wepchnąć do sklepu i, za jakąś symboliczną opłatę, sprzedawać ku uciesze gawiedzi? I puf, tak właśnie powstał Chocapic trend na płyty shareware'owe.   

(to tylko kropelka w morzu CDków, jakie zostały wydane pod banderą shareware'owych płyt)

W samych założeniach pomysł był jak najbardziej w dechę - za małą kwotę (ok. 20 zł) stajemy się posiadaczami płyty wypełnionej przeróżnymi demkami i shareware'ami, z których większość była całkiem nowa. Ot idealne rozwiązanie dla ludzi pozbawionych internetu i kolegów, nieprawdaż? Cóż, może i początkowo tak było, ale później upadło to z ogromnym hukiem, jednak nie uprzedzajmy faktów - do tego dojdziemy w swoim czasie. Największą legendą na tym polu bezapelacyjnie była płytka Doom - Knee Deep in the Dead + Accessories. 3 shareware'owe wersje Doom'a, plus ok. 500 dodatkowych map, a także przeróżne edytory? Nic dziwnego, że akurat ten cedek sprzedawał się jak świeże bułeczki, jako że wtedy Doom był na absolutnym topie.

Shareware'owe płyty od jednego wydawcy zazwyczaj pojawiały się albo sporadycznie, albo w określonych przedziałach czasowych - np. co miesiąc lub nawet co kwartał. Ze względu na takie rozwiązania naturalnie czasami ciężko było wypełnić cały cedek przeróżnymi nowościami, dlatego często sięgano sprawdzonych rozwiązań, w postaci dodawanych freeware'owych gierek, lub też demek klasyków (a w przypadku shareware'owych płyt z programami to w ogóle, czasami wrzucano takie gówna, że aż głowa mała - byle tylko wypełnić miesięczny limit). W tym małym opisie skupię się głównie na 6 płytach, które udało mi się znaleźć w czasie buszowania po katakumbach i piekielnych czeluściach mego pokoju -Action Fest Games (DOS), Gry Przygodowe (z 2002 roku), Gry Przygodowe 2 (1997), Gry Platformowe, Future Publishing 100 Hot Games (DVD) oraz wspomnę o Bitwach Morskich - a tylko wspomnę, gdyż niestety ta płytka zagubiła się w korytarzach czasu tego domu, jednak pamiętam ją na tyle dobrze, aby coś o niej powiedzieć. Zatem, z szacunku do staroc- klasyków, zacznijmy od najstarszego członka tego zacnego grona, czyli Action Fest Games. Innymi słowy wracamy do szalonego roku 1994, kiedy to w 18 megabajtach można było zmieścić całkiem sporą ilość gier.


(kto pamięta te przepiękne widoki?)

Na płycie znajduje się sztuk 24 najróżniejszych gierek w wersjach demonstracyjnych, z czego w sumie jedynie świeżością i epickością godną polecenia był wyżej widoczny Heretic - całkiem udana DOOMopodobna strzelanka, w klimatach mrocznego fantasy (tak udana, że doczekała się nawet sequela w 3D i TPP, w roku pańskim 1998). Reszta to niestety takie bardziej zapchajdziury, lub też wybitnie przestarzałe rzeczy (niekoniecznie złe, ale Catacomb Abyss 3D na płycie z 1994? Serio?) - ot chociażby już legendarne Beyond Columns czy CD-Man, które chyba znalazły się na niemalże każdej płytce z DOSowym shareware'm. Bo przyznam szczerze, że na tej płytce znalazłem wybitnie obskurne rzeczy, o których niewielu starszych graczy w necie nie miało pojęcia, że istnieją. Ot taka hipsterska płyta anno domini 1994. :) Zostawiamy zatem poczciwego DOSa w spokoju, a przechodzimy do lepszych rzeczy, mianowicie...

...do Gier Przygodowych 2, od naszych rodaków z Albionu (z Wrocławia dokładniej mówiąc. Swoją drogą sporych kozaków tamtych czasów - wydawali mnóstwo shareware'owych płyt, ale także i nie małą ilośc programów multimedialnych i edukacyjnych. Trafili z tym jak nikt, jako że w Polsce do pewnego momentu płyty shareware'owe były całkiem popularne, gdyż cover-cd'ków z czasopism związanych z grami było wybitnie mało na rynku, a modemy i kochana TP S.A. bardziej straszyły, niż zachęcały do użytkowania internetu). Od razu powiem wam, że to moja ulubiona płytka shareware'owa, z którą związany jest spory kawał mojego dzieciństwa, o czym zresztą się przekonacie zaraz. Na cedeku aż 35 demek, 4 trailery i kilka narzędzi i DLL-ek, aby wszystko spokojnie śmigało. Z rzeczy do pooglądania mamy filmiki z Jedi Knight, Lands of Lore 2, Broken Sword II oraz Whale's Voyage 2. Z kolei do pogrania mamy demka takich absolutnych kozaków jak Adventures of Lomax, Little Big Adventure 2, MDK, Blood 1, The Curse of Monkey Island, Hexen II, G-Police czy Ancient Domains of Mystery. Teraz już wiecie, czemu to była moja ulubiona płytka, nieprawdaż? :) Nie w każdym przypadku zachowano zasady gry przygodowej (Bug Too, Lomax czy Blood niekoniecznie można zaklasyfikować jako przygodówkę), no ale przy takiej liście szlagierów ciężko na cokolwiek narzekać. Trafiły się także gierki mniej znane (War Diary), prostsze (Robot Plague, Wanderer) czy w ogóle totalne rzygowiny (Descent to Undermointain, pierwsza tragiczna gra opisywana na łamach tego bloga. Co ciekawe to właśnie to demko, posiadające prototypowy tryb multiplayer, którego to zabrakło w wersji finalnej). Nawet znalazło się coś dla najmłodszych graczy, w postaci wersji demo gierek edukacyjnych - Tomek i Oskar, Między Nami Literkami czy Matematyczne Przygody, czy dla tych, korzystających z internetu (darmowe traile Meridian 59 i Legend of Kesmai). To właśnie przy tej płytce spędziłem spory kawał wolnego czasu z dzieciństwa, zagrywając się w przeróżne demka (ten segment pierwszego poziomu z MDK, który był w wersji demonstracyjnej, miałem tak straszliwie ograny, że potrafiłem go przejść siłą woli z wyłączonym monitorem) - ach, stare dobre czasy...

(jak dla mnie ta płytka to istna legenda mojego dzieciństwa)

Skoro już jesteśmy na temacie Albionu, to wspomnijmy także o Grach Platformowych. Można by powiedzieć - self explanatory, ot wszelkiej maści zręcznościówki, jakich wtedy było sporo na starego, dobrego peceta. To także płytka, którą niezwykle miło wspominam z moich młodocianych dni, jednak poziomem technicznym stoi niżej, niż Gry Przygodowe 2 - jedna z gier, która wspomniana jest na pudełku i w katalogu produktów, nie jest w ogóle uwzględniona na płytce (a powinna być - katalog z jej nazwą jest po prostu ...pusty), zaś inna (Zool 2) została nagrana z błędem, który uniemożliwia jej uruchomienie na jakiejkolwiek konfiguracji. Jak chodzi o sam dobór gier, to także jest co najmniej dziwnie. Co jak co, ale można by się spodziewać, że wrzucono tutaj demka ot chociażby Croc'a, pierwszego Gex'a czy Raymana? Nic z tych rzeczy - fakt, jest tutaj 26 gier, jednak sporo z nich to mało znane tytuły, lub też wybitnie stare. Z ciekawszych rzeczy można wymienić m.in. Commander Keen 1, 4 i 6, Prince of Persia II, The Blues Brothers, Hunter Hunted, Marble Madness, Blast Chamber czy Sky Roads. Z mało znanych, ale równie przyjemnych Cyril Cyberpunk, Adventures of Microman lub Bolz. Troszkę dziwi brak bardziej znanych w tamtym okresie platformówek, ale cóż poradzić, nie ja te płyty składałem. Trailerów żadnych brak, zaś narzędzia te same, co w przypadku Gier Przygodowych 2. Małe obniżenie lotów, ale nic straszliwego.

Z obowiązku także wspomnę o Bitwach Morskich, także z Albionu. Jak już wiecie, ta płyta zaginęła gdzieś w diabelnych katakumbach mojego pokoju, zaś jej nieobecność nawet po przetrząśnięciu każdego centymetra kwadratowego wyżej wymienionego przybytku nie wróży za dobrze jej losowi. Tym niemniej zdanie albo dwa mogę powiedzieć, jako że pamiętam ją na tyle dobrze. Z demek, które najbardziej wbiły mi się w pamięć, można wymienić Aces of the Deep (który był wybitnie za skomplikowany dla takiego małego szczawia jak ja wtedy), Panzer General II, Admiral Sea Battles, Redhook's Revenge, In Search of Dr. Riptide czy mojego ukochanego Kapitana Pazura ver Captain Claw, w którego także maniakalnie grywałem za młodu i niekoniecznie się zrażałem strasznie wysokim poziomem trudności. Ech, chciałbym kiedyś znaleźć tą płytkę i raz jeszcze przyjrzeć się jej zawartości, jako że nie za bardzo ją pamiętam...

I tak oto dochodzimy do smutnego końca całej historii i roku 2002. Cóż poradzić, w końcu cała ta baniuszka musiała pęknąć, i to ze sporym hukiem - demka zajmowały coraz to większą objętość, odsetek ludzi posiadający dostęp do internetu stale rósł, a czasopisma z dołączanymi płytami były na porządku dziennym i były o wiele bardziej atrakcyjne dla klienta końcowego i jego portfela. Ludzi po prostu przestały interesować płytki shareware'owe - i ciężko się im dziwić. Z tamtego okresu posiadam dwa produkty - Gry Przygodowe (także od Albionu) oraz 100 Hot PC Games od Future Publishing. Zaczynając od tego ostatniego - niewiele to to się różniło od jakiegoś cover cd z pierwszego lepszego czasopisma. Ot kilkanaście dem (Alien vs. Predator 2, Medal of Honor: Allied Assault, Deus Ex), kilkanaście trailerów, trochę narzędzi, zupełnie niczym nie porywające, ani odkrywcze (wszystko to, co znajdowało się tam, można było znaleźć na płytkach z czasopism). Z kolei Gry Przygodowe od Albionu to niestety nie to samo, co starszy brat, o podobnej nazwie, z 1997. Widać tutaj ogromną zadyszkę, jaką dostały cedeki shareware'owe - żadna z zamieszczonych gier (poza darmowym trailem pierwszego Lineage) nie była jakoś wybitnie znana. Całe mnóstwo z nich to proste domowe produkcje, bardzo obskurne demka, lub też freeware niezbyt wysokich lotów. A szkoda, naprawdę szkoda - nie znalazło się tu nawet miejsce na demko Escape From Monkey Island, które, zdawałoby się, było wprost stworzone na taką płytkę, ale jak widać - rzeczywistość była inna.

Marny koniec, jak na takie legendy, nieprawdaż? Cóż, to właśnie jest cena postępu, jaką należy zapłacić w przemyśle informatycznym, od zawsze tutaj nowe wypierało stare. Ale czasami, kiedy nikt nie patrzy, można wyjąć stare i zakurzone pudło, pełne takich reliktów antycznych czasów, i z rozrzewnieniem powspominać minione czasy, jak na zgrzybiałego, 24-letniego dziadka (w standardach internetu) przystało...

2 komentarze:

  1. Jejciu te płyty z Albionu.

    Miałem takie dwie, cała niebieska ze sterem wygrawerowanym.

    Była tam np. gierka Amok, piękne czasy.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tamtych czasach przynajmniej ludzie częściej się spotykali - np. żeby wymienić się płytami. Pamiętam jak w podstawówce składaliśmy się z kolegami na jakąś gazetę z demami gier... - przy okazji powtórzę to, co już wiele razy było wspomniane - "to były czasy!" ;-)

    PS. Moim pierwszym kupionym czasopismem było PC Shareware...

    OdpowiedzUsuń

Komentarze, sugestie, przemyślenia? Wal śmiało!