niedziela, 16 lutego 2014

57 - Świrus

Rok wydania: 1996

No proszę - ci, którzy pamiętają stare czasy mojego bloga, mogą już zacierać rączki, gdyż powracamy do takiej jakby niepisanej normy tegoż przybytku. A w dodatku lokalni patrioci też się ucieszą! O tak, dwie pieczenie na jednym ogniu.

Jeżeli wiesz o co biega, to należy ci się uścisk dłoni i niemałe piwo - naturalnie chodzi o to, że omawiana dzisiaj gierka to przygodówka pod Windowsy. I to w dodatku polska przygodówka, wydana przez legendarną firmę Mirage Software. Cóż, patriotycznym fanom staroci lepszej rekomendacji nie potrzeba. ;) A gierka wprost idealnie pasuje do tematyki bloga, gdyż jest jedną ze straszliwie zapomnianych polskich produkcji. Ale cóż się dziwić - o ile podzieliła ten sam los, co opisywane kiedyś Wacki: Kosmiczna Rozgrywka (tj. w najgorszym wypadku pudło z przecenionymi gierkami za 9,99 w siakimś supermarkecie), jeżeli chodzi o sklepy, tak Wacki otrzymały szansę od losu, jako że zostały zamieszczone w CD-Action na cover-CD, więc trafiły do sporej publiczności. Świrus już tak epickiej szansy nie dostał (owszem, był wrzucony jako pełniak, ale w o wiele mniej znanym piśmie - w 1999 w PC Games CD). Troszkę co prawda pomogło grywalne demko, które swojego czasu pojawiało się to na tym shareware'owym cedeku, to na tamtym, jednak o niezwykłej popularności nie było mowy. A szczerze mówiąc całkiem szkoda, gdyż wcale a wcale nie jest źle z omawianą produkcją.

Od razu muszę wspomnieć, że do czynienia tutaj mamy z humorystyczną produkcją, więc tych obdarzonych mniejszym poczuciem humoru poproszę o opuszczenie sali. A będzie jak najbardziej grubo, gdyż, naturalnie, przyjdzie nam uratować świat! W Świrusie bowiem wcielimy się w postać Filipa, młodzieńca, który po 6 beztroskich latach w końcu powraca do rodzinnego miasta i swojego starego mieszkania, w celu poukładania sobie życia. Niestety spokój nie przyjdzie tak szybko, jako że jeszcze tej samej nocy Filipa odwiedzi ...on sam z przyszłości. Tak, Nasz-Nieco-Starszy-Bohater, przy użyciu prototypu machiny do podróży korytarzami czasu nawiedzi swojego młodszego ja, aby poinformować go, że wkrótce wydarzy się straszliwa katastrofa - następnego dnia o 12:00 pewien szalony profesorek zażąda mnóstwa kasy, bo w przeciwnym wypadku wypuści do atmosfery śmiertelnego wirusa. A że typ okaże się niehonorowy, tak i wirus, nawet po otrzymaniu forsy, zostanie uwolniony, co spowoduje wyrżnięcie w pień połowy ludzkiej populacji, i przejęcie władzy absolutnej nad naszym globem przez stukniętego uczonego. A co najlepsze - profesorek okaże się mieszkańcem rodzinnego miasta Filipa. Chcąc, nie chcąc, to na naszego młodego bohatera spada obowiązek pokrzyżowania niecnych planów profesora i uratowanie świata w konsekwencji. Cóż, powiem tylko, że Filip tak się przejął tym zadaniem, że najsampierw zdecydował dokończenie snu, ratowanie świata przełożył na później. ;)

(sam bym w sumie zaniemówił)

Jak już zdążyłeś zauważyć po screenie powyżej, drogi czytelniku, wszystko to przyjdzie nam oglądać z perspektywy pierwszej osoby, z interfejsem bardzo zbliżonym do klasycznego SCUMM-a z gier LucasArts - poruszamy się i oglądamy przedmioty na widoku ogólnym, zaś z boku posiadamy kilkanaście opcji interakcji, jak 'zbadaj', 'weź', 'użyj', 'rozmawiaj' - ot klasyka gatunku, żadnych udziwień nie stwierdzono. Z kolei w lewym dolnym rogu przez całą zabawę akompaniować nam będzie portret samego Filipa, który odpowiednio zmieni grymas, jeżeli wykonamy jakąś głupotę, lub też coś mądrego (ba, nawet jego rozbiegane oczy będą podążać za kursorem myszy, jeżeli ten zbliży się do portretu). Ale dość o samym interfejsie, gdyż mam nadzieję, że do tego wpisu już nauczyłem was na co najbardziej zwracam uwagę w przygodówkach. Owszem, scenariusz może nie jest jakoś epicko rozrośnięty, ani pełen zwrotów akcji (sprawdzane zwroty w lewo i prawo), ale na potrzeby komediowe jak najbardziej wystarcza. Na szczęście zagadki są o wiele bardziej logiczne niż np. w Skaucie Kwatermasterze, innej polskiej przygodówce, która zresztą byłą jedną z pierwszych opisywanych tutaj gier. Nie uświadczymy tutaj żadnego używania aligatora na kaloryferze, by uzyskać pędzel - wszystko jest w miarę logiczne, większości można się domyśleć po opisach i obserwacjach, a resztę dopełni nuta kombinowania. Co ciekawe znajduje się tutaj parę zdarzeń przyczynowych - domyślnie dostępnych jest całkiem sporo lokacji, zaś na niektórych z nich zajdą odpowiednie zmiany, kiedy to nieco popchniemy całość do przodu (np. w sklepie pojawią się towary, w kiosku gazety itd.). Tak więc jest jak najbardziej ok, pomijając dwa przypadki, kiedy to trzeba było się pobawić w pixel-hunting, i to na końcu gry, przy jedynym zdarzeniu czasowym (które wywoła game over w grze, dzięki Bogu jedyny - tak, domyślnie nie można tutaj zginąć, na szczęście), jak i konieczność użycia przedmiotu parę razy, by zdobyć inną, niezwykle witalną rzecz (i to przy opisie 'za daleko', który pojawia się cały czas, implikując, że nie można nic z tym zrobić - a tu trzeba tak naprawdę parę razy spróbować po to 'coś' sięgnąć - ciekawe ilu grających się tego domyśliło bez pomocy poradnika, tudzież totalnego przypadku?).

("Przygody dzielnej Kopiarki Laserowej")

Całość naturalnie nadrabia humorem, zarówno w formie subtelnych opisów, jak i detali graficznych - domyślnie giera wcale nie urywa dupy pod względem tego, co wyświetla się na ekranie - rozdzielczość 640x480, 256 kolorów i bardzo prosty styl graficzny (co nie znaczy że zły). Mimo braku fajerwerków gra jednak posiada swój urok w tym całym krzywym i prześmiewczym stylu, a zwłaszcza w złapaniu kwintesencji polskiego osiedla. Na pochwałę zasługują także wszelkie detale i mrugnięcia okiem do popkultury tamtejszych lat, jak i samych polskich realiów (jedną z gazet w kiosku, na którą można popatrzeć jest m.in. Gambler - no, no, kto to pamięta. :))). Jeżeli chodzi o warstwę muzyczną to niestety jest bardziej biednie, gdyż ogólnie oddano nam tu do dyspozycji 7 utworów MIDI, z czego tylko dwa (no dobra, i trzeci na moment) przygrywają nam w czasie rozgrywki. Fakt, nie są za krótkie, ale niestety na dłuższą metę mogą dość ostro męczyć uszy. Jeżeli chodzi o udźwiękowienie - owszem, dodano tutaj zarówno kreskówkowe sfx'y otoczenia, jak i weselsze/mniej weselsze dźwięki wydawane przez głównego bohatera.

Świrus za długi nie jest. Ot przy odpowiednim podejściu ukończysz go w wieczór albo dwa. Ale najważniejszym pytaniem jest - czy warto. Cóż, tutaj odpowiedź już nie będzie tak jednoznaczna - zależy. Z jednej strony to produkt naszych rodaków, dodatkowo mocno zapomniany przez większość list i przeróżnych artykułów o polskich grach, więc znając go osiągniesz najwyższy poziom gierkowego hipsterstwa i znajomości naszych krajowych tytułów. Jednak z drugiej strony po prostu widać, że gra zestarzała się niesamowicie, uruchomienie jej stanowi nie lada wyzwanie na nowych komputerach, a młodsi gracze najzwyczajniej w świecie nie zrozumieją wielu żartów i aluzji. Ja akurat doceniłem humor, a jako że ogólnie lubię wszelkiej maści przygodówki, tak spokojnie dałem szansę tytułowi (chociaż sam miałem spore perturbacje w uruchamianiu tytułu - tak, nawet na starym kompie z Win 98!). Ale cóż, ostateczny wybór i tak należy do ciebie, drogi czytelniku.

7 komentarzy:

  1. Świrus? Pierwsze słyszę - czyli powrót do blogowej normy ;) Fabuła nawet pozytywnie porąbana, ale przy ilości gier do ogrania raczej ograniczę swoją znajomość tego tytułu do przeczytania wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś widziałem egzemplarz Świrusa w Empiku - duży box za 20 zł. Do dziś żałuję, że go nie wziąłem, bo gra jest w chwili obecnej niemalże nie do dostania. Podejrzewam, że nawet pirata w odmętach Internetu bym nie znalazł ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. W końcu zdobyłem i gram. Z tekstu wnioskuję, że posiadasz wersję dyskietkową. Jest i na CD, z mówionymi dialogami, co też wypada pozytywnie :) Hah, monety ze skarpetki wyciągnąłem przypadkiem, utknąłem i po raz nie wiem który próbowałem klikać na wszystko, trafiając w końcu na rozwiązanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ktoś udostępni nawet za forsę tą grę bo nie ma jej na necie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na necie, sam przed chwilą znalazłem ;)

      Usuń
    2. Podaj link w takim razie :D?

      Usuń
  5. Pełna Wersja PL, znalazłem tylko czeską(?).

    OdpowiedzUsuń

Komentarze, sugestie, przemyślenia? Wal śmiało!